czego potrzebuje wdowiec
Newsy iPod Touch – Recenzje, Poradniki

Temat: Wdowy prawie jak zakonnice
>Pogadamy jak bedziesz miała te 60 i zostaniesz wdową.


Narazie nie mam 60 lat, nie jestem wdową , takze nie wiem z czym do
ludzi w ogóle. Wiek nie ma tu nic do rzeczy.

Wyczytałes z mojego postu wszystko to, czego tam nie ma - a juz
zwłaszcza jakichś wyobrazeń wesołych wdówek.

Człowiek jest zwierzeciem stadnym i zwłaszcza na starość potrzebuje
drugiej osoby .

>Poza tym zycie w samotnosci to nic dziwnego i nic nienormalnego

Owszem,o ile to dobrowolny i swiadomy wybór. Ale bardzo czesto to
nie kończaca sie tesknota za tym, ze pójdziesz z kimś na
spacer,skomentujesz wiadomosci w TV albo ktos poda ci szklankę
herbaty w chorobie - tego nie zapełnią zadne dorosłe dzieci, ani
sąsiadki .

Owszem - ludzie tworzą nowe związki ale to
> zupełnie co innego to o czym piszesz. Mam takiego wdowca za
płotem. Fantastyczn
> y
> facet , przystojny, wysportowany, były oficer zresztą okolicach
68lat. i co ?
> Co parę dni widzę go jak wraca z cmentarza.

No i co w tym dziwnego? Problem polega an tym, ze prawdopodobnie nei
zna zadnej sensownej babki po 60-tce i nie wie jak poznać -
gwarantuje, ze chodziłby na cemntarz i mając drugą kobietę - nei
weim , dlaczego tak trudno neiktórym zrozumieć , ze 60-70 letni
cżłowiek tez MA PRAWO DO SZCZESCIA i PRZYSZLOSI, a nie tylko
przeszłosci i wspomnień.

Załobe trzeba przepracować - inaczej mozna zostać 30 letnia wdową
konsekrowaną - co ciekawe w tym wypadku, forum aż by wrzało ;/

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,904,91857247,91857247,Wdowy_prawie_jak_zakonnice.html



Temat: wdowiec i jego teściowa
Jak dojdzie co do czego to Twoj znajomy juz wtedy ukochany wprowadzi sie do
Ciebie raz z dziecmi, a tesciowa zostawi na starym mieszkaniu. Kobieta
potrzebuje pilnie pomocy psychologa a kto wie czy nie i psychiatry ale to wcale
nie znaczy ze ma zieciowi stac na drodze do szczescia. Ni3 trzeba sie na nia
ogladac nia przejmowac chyba zeby zapewnic pomoc i opieke w potrzebie.To co ona
mysli na temat wiernosci wdowca to sa jej osobiste poglady i osobisty problem.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,94085041,94085041,wdowiec_i_jego_tesciowa.html


Temat: związek z wdowcem, tak to wygląda z drugiej strony
Witam

Kasiu, związek damsko-męski nie zależy od tego czy się jest wdowcem, rozwodnikiem, czy kawalerem. Zależy on od uczuć.
Musisz wiedzieć, że najgorsze co przeżywają osoby w naszej sytuacji to samotność. Czasem też strach przed nią jest taki, że starają się za wszelką cenę zapełnić to.. puste miejsce.
Byłaś pierwszą osobą która pomogła, pewnie coś w tym było.
Musicie razem o tym porozmawiać. Uczucie - to nie jest coś co można mieć samemu...to jest coś między dwojgiem ludzi.. a tu jeszcze są dzieci, równie zagubione...
Twój kolega musi posłuchać swojego serca...co tak naprawdę czuje, czego chce jeszcze od życia... a Ty musisz też odpowiedzieć na to pytanie... Jeśli nic do niego nie czujesz oprócz chęci niesienia pomocy - powiedz mu to .. jak najszybciej.. musicie ustalić ramy waszego "koleżeństwa"...
Zawsze można powiedzieć...ktoś nas "wkręcił"...a czymże jest poznawanie jak nie wzajemnym "wkręcaniem"?

Niezależnie od tego co będzie dalej... na pewno bardzo mu pomogłaś i jesteś ważną osobą w jego życiu. Jeśli jest rozsądny, niezależnie od tego co się stanie...będzie ci wdzięczny..

Dzieci... nie napisałaś , jaka jest relacja między Tobą a dziećmi..to też bardzo ważne. Dzieci też potrzebują dotyku kobiecej ręki.. Mamy już nie będzie nigdy...ale może być taka kobieca "Najlepsza przyjaciółka"...

Pozdrawiam was...życzę pozytywnego rozwiązania problemu...


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,36576,103368745,103368745,zwiazek_z_wdowcem_tak_to_wyglada_z_drugiej_strony.html


Temat: Co myslicie? ;)
Ja mam wrażenie ,ze mnie większość znajomych omija szerokim łukiem.
Koleżanki przestały wpadać ,nikt nie dzwoni.Moze ludzie się boją ,ze siądę i
będę płakać ,albo sie użalać nad sobą .A ja potrzebuje normalności.

Jakiś czas temu dowiedziałam sie ,ze moja koleżnka ,której jakos tak się nie
układało z facetami ( I to nie z jej winy) związała sie z wdowcem ,który ma
troje dzieci ( najstarsze ma 18 lat) i plnują ślub. Z tym,ze facet naprawdę jest
świetny ,wychowuje dzieci od 8-9 lat sam .Najmłodszy syn miał jakieś 2 latka jak
zginęła mama. Czyli -wniosek- jednak można być szczęśliwym ,czego im bardzo ,ale
to bardzo serdecznie życzę .
Sama nie potrafię ( jeszcze i wcale mi nie śpieszno) ,ale jesli ktoś potrafi i
moze ,to prosze bardzo.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,36576,91858871,91858871,Co_myslicie_.html


Temat: czy mam szanse?
Xurku oczywiscie zebym cie adoptowal ale mysle ze ty sobie w zyciu poradzisz a
ja chcialbym pomoc sobie pomagajac jakiejs kobiecie,niekoniecznie tej
profesional z wyzszym wyksztalceniem i nalogami.
A teraz troche o mnie.Od 2 lat jestem wdowcem.Dzieci mam ale sa poza domem,w
zasadzie pomocy nie potrzebuja.Ok.-dziesci lat temu Bug sprawil ze nabylem
kilka nieruchomosci w NY.Teraz daja mi one godziwe utrzymanie i sprawy
materialne sa stabilne.
Czego szukam?Towarzystwa,zaufania,troskliwosci.Szukam osoby prostej aczkolwiek
szczerej.Osoby ktora moze miec jedno czy wiecej dzieci do utrzymania(najlepiej
w wieku 8-11 lat)Kobiety ktora zechcialaby spedzic ze mna kilka lat
zycia ,niekoniecznie wiazac sie wezlem malzenskim.
Napisze wam szczerze -nie lubie bozego narodzenia w samotnosci.Nawet gdy
zapraszaja mnie dzieci moje to zamerykanizowane sa ich zwiazki tak ze czuje sie
przy nich jak obcy.
U mnie choinka ma stac do 3 kroli-u nich w 2 dzien stoi na smietniku bo city
pickup X-s Trees rozumiecie?
Nie szukam kobiety z duzego miasta takiej jak ta Malgosia czy inne
Szukam przyjaciela -czy go znajde?
przyjmij pozdrowienia xurku-jestes za daleko aby mnie odwiedzac co tydzien a
szkoda.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,44,8227539,8227539,czy_mam_szanse_.html


Temat: druga zona
procesor napisała:

> Absurd.
> gdyby tak robił - nigdy by się nie zabrał za szukanie innej kobiety. A tam - w
> ogóle czasu by na to nie miała podczas tego wzdychania do zdjęć.

No nie wiem czy taki absurd, bo niektórzy jak juz mają dosyc samotnego
wzdychania do zdjęcia to sobie znajdą kogoś...żeby się wyżalić jak im jest
ciężko po stracie żony:-)Każdy po jakimś czasie potrzebuje "żeby go ktoś
przytulił":-)

> Widzisz - można wiążąc sie z rozwiedzionym cieszyć z tego że z tamta juz go
> miłośc nie łączy - czego w przypadku wdowca nie ma. :) Każda sytuacja ma
jakie
> ś
> plusy.
> Problem jest raczej w tobie niż w nim. Czy gdyby był kawalerem byłabyć pewna
> swoich uczuć bardziej? Czy tez nie miałabyś wątpliwości, że moż einna pokocha
> bardziej? Albo że jest z tobą byle być z kims?
> Jestes pewna że takie wątpliwości sa związane z jego stanem cywilnym a nie z
ty
> m
> co o sobie sądzisz??

Ale ja dokładnie wiem, że to we mnie jest problem. W tym, że się boję tej
sytuacji, że jestem niepewna wszystkiego. Pierwszys raz się spotykam z kimś po
rozwodzie i jest to dla mnie nowa sytuacja. I dziwnie się czuję, jak jest ze
mną a o niej mówi "moja żona" choć jest po rozwodzie-trójkąt jakiś czy co? To
wszystko jeszcze za świeże chyba...No nie ostatnio to już nawet kilka razy
było "była zona":-) Wiem, że kawaler nie zagwarantuje mi związku na wieki i że
też może odejść, bądź też związać się ze mną bo by już należało a tak na prawdę
mnie nie kocha.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,210,20760414,20760414,druga_zona.html


Temat: Jak się odkochać ?
Dnia Fri, 06 May 2005 21:25:29 +0200, Renya napisał(a):


Najgorsze jest to, że ja nie chcę być sama.


a ja nie umiem powiedzieć czego chcę, odpowiedź na to pytanie jest zbyt
skomplikowana. Jeszcze miesiąc temu siedziałam 'namiętnie' na "Sympatii" i
wyławiałam wdowców ;) a dziś....na słowo 'zwiazek' reaguję wysypką i
naprawdę świetnie się bawię w towarzystwie młodszych ode mnie o dekadę
chłopców, którzy nie są dla mnie emocjonalnym zagrożeniem...
potrzebuję chyba jeszcze troche czasu żeby się poskładać, prawda jednak
jest taka, że najzdrowsza psychicznie jestem, jak jestem sama.


Ale nie potrafię stworzyć
związku.


Od paru tygodni mam w głowie pewien zarys jednego z głównych powodów dla
których nie potrafię...nie chcę tego w żaden sposób tłumaczyć
psychologicznie i analizować skąd to się bierze, ale gdy tylko ktos próbuje
się do mnie zbliżyć, atakuję go najgorszymi cechami swojej osobowości, to
jeszcze rozumiem, podświadome "nie kochaj mnie ale nie porzucaj", na
zasadzie, że lepiej żeby odszedł od razu, nie wytrzymał póki jeszcze nie
jest za późno, niż potem, kiedy dla mnie będzie już za późno. O tym
wiedziałam. Tylko, że ostatnio dotarło do mnie, że robię to w tak
przerysowany sposób, że sama zatracam granice własnego "ja" i zakładam
maskę. Bo ten zlepek złych cech którymi emanuję to tak naprawdę nie ja...


Bo wydaje mi sę, że wszystko powinno być idealne, wszelkie
odchyły burzą mój spokój.


hmmm...nie wiem co powiedzieć, to na dłuższa rozmowę...


Hmm, ciekawe, ja też wciąż trafiam na młodszych. Nie wiem, jak
zinterpretować to dziwne przyciąganie.


Ja też nie wiem. Chociaż ja ostatnio mam w otoczeniu paru dużo młodszych,
tłumaczę to tym, że nie stanowią dla mnie zagrożenia emocjonalnego, a
świetnie się bawię w ich towarzystwie. Dziś jeden z moich przyjaciół bardzo
mocno poczuł się zawiedziony, jak spytał czy ma jakieś szanse, a ja mu
odpowiedziałam że pogadamy za 5 lat jak troszkę dorośnie ;)


Wspomniałam też o przyciąganiu osobników delikatnych i niemęskich, co
mnie b. wkurza. Ale los naprawde jest okrutny - ostatnio byłam na
wyjeździe i kumpel zabrał kolegę, którego wcześniej nie znałam,
oczywiście kolega okazał się delikatnym, milusim facecikiem. I tak jest
zawsze, kurza twarz!!!! ;


my to mamy szczęście ;)


No nie wiem... Hmmm... Tak się zastanawiam, czy w ogóle rozwijać
sprawę...


Dlaczego...?

BTW daj znać na gg jak znajdziesz chwilkę :)


Źródło: topranking.pl/1094/33,jak,sie,odkochac.php




© Newsy iPod Touch – Recenzje, Poradniki design by e-nordstrom